- Kocham cię Amber, ona się nie liczy, tylko ty - powiedział czule i ją pocałował, na co już nie patrzyłam tylko ze łzami w oczach pobiegłam do swojego pokoju. Trzasnęłam za sobą drzwiami i z płaczem opadłam na łóżko. Jeszcze wczoraj wieczorem mówił że mnie kocha, a dzisiaj cię całuje z inną i mówi jej, że się nie liczę. Nie mogę w to uwierzyć, tak łatwo dałam się omamić. Siedziałam w pokoju gdzieś do 3 po południu. Aż wreszcie mama mnie namówiła do wyjścia i zjedzenia czegoś. Poszłam do jadalni i wzięłam lody, które były serwowane z bitą śmietaną jako deser. Usiadłam przy stole by je je jeść. Do pomieszczenia wszedł Jack z wielkim uśmiechem na twarzy. Usiadł obok mnie i miał zamiar mnie pocałować, ale się odsunęłam.
- No co, nie dasz mi słodkiego buziaka? - zażartował.
- Chcesz słodyczy? - bardziej powiedziałam niż zapytałam i wstałam prawie dorównując mu wysokości. Wzięłam placek z dużą ilością bitej śmietany, który stał na każdym ze stołów jako darmowy poczęstunek. Wycelowałam nim prosto w jego twarz - Tyle mogę ci zaproponować, jeśli ci się coś nie podoba to wracaj do rudej, z którą się przed chwilą lizałeś w swoim pokoju! - krzyknęłam,. Spojrzała na nas cała sala pełna zagranicznych turystów, którzy nie rozumieli, ani słowa - Jeszcze wczoraj mówiłeś, że mnie kochasz, a dzisiaj się nie liczę, znalazłeś sobie inną, bo mnie już odhaczyłeś na swojej liście panie zdobędę każdą - Kai i Alex, słuchali moich słów z niedowierzaniem i otwartą buzią - No to gratulację. Ale byłam głupia! - ze łzami w oczach pobiegłam do pokoju. Trzasnęłam za sobą drzwiami. Oparłam się o nie, a łzom dałam swobodnie spływać po moich policzkach. Położyłam się na łóżku i płakałam w poduszkę. Do mojego pokoju weszła mama.
- Kim, nie płacz, wszystko będzie dobrze - usiadła obok mnie i gładząc moje włosy zaczęła mówić dalej - Nie byliście ze sobą nie wiadomo ile czasu. Zobaczysz wszystko się ułoży, znajdziesz kogoś innego. - jej słowa w ogóle mnie nie pocieszyły, w zasadzie to jeszcze bardziej mnie zdołowały. Może to był tylko jeden dzień, ale od czasu kiedy go poznałam, zaczęłam się zmieniać. Otrząsnęłam się po śmierci ojca. Kocham go. Kochałam, kocham i kochać będę. To nie zniknie z dnia na dzień. Może on tego nie zauważył bo był nią zauroczony i sam ją kochał, ale ja poznałam jej prawdziwe oblicze. Liczyła się tylko ona i pieniądze taty. Gdyby jego rodzina nie była bogata pewnie nawet by na niego nie spojrzała. To wszystko co on dla niej zrobił, biegał na każde jej zawołanie, traktował ją jak królową. Ten wyjazd ma nas do siebie zbliżyć, ale nie wiem dlaczego, zazwyczaj nie przejmowała się mną, aż tak. Nie próbowała się ze mną dogadać, jak tylko zaczynałam z nią rozmowę chciała ją jak najszybciej zakończyć, byle bym dała jej spokój i zostawiła samą. Dawała co chciałam, ale nie z chęci uszczęśliwienia mnie tylko żeby miała święty spokój. Jako moja matka zna mnie na tyle, że wie jak się czegoś uczepię to mogę tak bez końca. Wstałam z łóżka i wyszłam z pokoju, chciałam teraz pobyć sama. Przemyśleć to wszystko.
Siedziałam na jednej z ławek w parku przez kilka godzin. Wróciłam dopiero jak robiło się ciemno. Cicho weszłam do pokoju. Mama siedziała na kanapie i oglądała jakiś film. Jak mnie zobaczyła szeroko się uśmiechnęła.
- Chce mieć własny pokój. Chcę być sama. Proszę. - wstała i podeszła do mnie.
- Dobrze jeśli chcesz. - powiedziała i wyszła z pokoju. Zajęłam się zbieraniem swoich rzeczy. Zapakowałam wszystko do walizki i usiadłam na łóżku oczekując aż mama wróci. Nareszcie weszła z kluczem do pokoju w ręce - Proszę, pokój 328 - z jednej strony cieszyłam się, że mam pokój sama, ale z drugiej pokój Jack'a to 326, czyli obok mnie. Wzięłam walizkę i poszłam do nowej sypialni. Weszłam do środka, nie różnił się prawie niczym od tamtego pokoju. Wzięłam prysznic i położyłam się do łóżka, ale nie mogłam spać. Prawie całą noc myślałam o Jack'u. Udało mi się zasnąć dopiero koło 3 nad ranem. Mimo to nie spałam długo, obudziłam się o 5:40. Dalsze próby zaśnięcia były nieudane. Założyłam cienki niebieski szlafrok, sięgający do kolan i wyszłam na balkon. Usiadłam na krześle i wpatrywałam się we wschodzące słońce i budzące się miasto. Ulice powoli stawały się tłoczne. Lampki na wieży Eiffla zgasły. Zobaczyłam Jack'a w oknie więc postanowiłam wrócić do środka. Włosy związałam w kitkę i założyłam to. Postanowiłam zejść na dół i coś zjeść. Rodzice już tam byli. Nie rozumiem jak można wstawać tak wcześnie bez potrzeby. Wzięłam talerz ze śniadaniem i usiadłam przy jednym z pustych stolików. Zaczęłam powoli jeść. Po pewnym czasie do stołu dosiedli się też chłopaki aż wreszcie zobaczyłam, że Jack idzie.
- Hej - przywitał się z wszystkimi, ale dlaczego usiadł obok mnie?
- Cześć - odpowiedzieli chłopaki chórem. Ja jednak milczałam. Szybko dokończyłam jedzenie i wstałam od stołu kierują się do pokoju.
- Kim! Zaczekaj! - krzyknął Jack i stanął obok mnie.
- Jack zostaw mnie w spokoju. - powiedziałam przyśpieszając.
- Nie dopóki nie dasz mi wyjaśnić. Wybaczysz mi, czy też nie ale prawdę powinnaś znać.
- To ty potrafisz mówić prawdę - warknęłam i weszłam do pokoju. Włączyłam sobie muzykę na laptopie i usiadłam na kanapie. Najlepiej mi się myśli przy muzyce. Nie długo musiałam czekać, aż usłyszałam pukanie do drzwi. To pewnie Jack więc nie otwierałam, aż powtórzyło się to nie wiem który raz. Za drzwiami stała osoba której bym się najmniej spodziewała, a właściwie w ogóle bym się jej nie spodziewała.
- Co ty tu robisz? - zapytam, zdziwiona widokiem...
- No co, nie dasz mi słodkiego buziaka? - zażartował.
- Chcesz słodyczy? - bardziej powiedziałam niż zapytałam i wstałam prawie dorównując mu wysokości. Wzięłam placek z dużą ilością bitej śmietany, który stał na każdym ze stołów jako darmowy poczęstunek. Wycelowałam nim prosto w jego twarz - Tyle mogę ci zaproponować, jeśli ci się coś nie podoba to wracaj do rudej, z którą się przed chwilą lizałeś w swoim pokoju! - krzyknęłam,. Spojrzała na nas cała sala pełna zagranicznych turystów, którzy nie rozumieli, ani słowa - Jeszcze wczoraj mówiłeś, że mnie kochasz, a dzisiaj się nie liczę, znalazłeś sobie inną, bo mnie już odhaczyłeś na swojej liście panie zdobędę każdą - Kai i Alex, słuchali moich słów z niedowierzaniem i otwartą buzią - No to gratulację. Ale byłam głupia! - ze łzami w oczach pobiegłam do pokoju. Trzasnęłam za sobą drzwiami. Oparłam się o nie, a łzom dałam swobodnie spływać po moich policzkach. Położyłam się na łóżku i płakałam w poduszkę. Do mojego pokoju weszła mama.
- Kim, nie płacz, wszystko będzie dobrze - usiadła obok mnie i gładząc moje włosy zaczęła mówić dalej - Nie byliście ze sobą nie wiadomo ile czasu. Zobaczysz wszystko się ułoży, znajdziesz kogoś innego. - jej słowa w ogóle mnie nie pocieszyły, w zasadzie to jeszcze bardziej mnie zdołowały. Może to był tylko jeden dzień, ale od czasu kiedy go poznałam, zaczęłam się zmieniać. Otrząsnęłam się po śmierci ojca. Kocham go. Kochałam, kocham i kochać będę. To nie zniknie z dnia na dzień. Może on tego nie zauważył bo był nią zauroczony i sam ją kochał, ale ja poznałam jej prawdziwe oblicze. Liczyła się tylko ona i pieniądze taty. Gdyby jego rodzina nie była bogata pewnie nawet by na niego nie spojrzała. To wszystko co on dla niej zrobił, biegał na każde jej zawołanie, traktował ją jak królową. Ten wyjazd ma nas do siebie zbliżyć, ale nie wiem dlaczego, zazwyczaj nie przejmowała się mną, aż tak. Nie próbowała się ze mną dogadać, jak tylko zaczynałam z nią rozmowę chciała ją jak najszybciej zakończyć, byle bym dała jej spokój i zostawiła samą. Dawała co chciałam, ale nie z chęci uszczęśliwienia mnie tylko żeby miała święty spokój. Jako moja matka zna mnie na tyle, że wie jak się czegoś uczepię to mogę tak bez końca. Wstałam z łóżka i wyszłam z pokoju, chciałam teraz pobyć sama. Przemyśleć to wszystko.
Siedziałam na jednej z ławek w parku przez kilka godzin. Wróciłam dopiero jak robiło się ciemno. Cicho weszłam do pokoju. Mama siedziała na kanapie i oglądała jakiś film. Jak mnie zobaczyła szeroko się uśmiechnęła.
- Chce mieć własny pokój. Chcę być sama. Proszę. - wstała i podeszła do mnie.
- Dobrze jeśli chcesz. - powiedziała i wyszła z pokoju. Zajęłam się zbieraniem swoich rzeczy. Zapakowałam wszystko do walizki i usiadłam na łóżku oczekując aż mama wróci. Nareszcie weszła z kluczem do pokoju w ręce - Proszę, pokój 328 - z jednej strony cieszyłam się, że mam pokój sama, ale z drugiej pokój Jack'a to 326, czyli obok mnie. Wzięłam walizkę i poszłam do nowej sypialni. Weszłam do środka, nie różnił się prawie niczym od tamtego pokoju. Wzięłam prysznic i położyłam się do łóżka, ale nie mogłam spać. Prawie całą noc myślałam o Jack'u. Udało mi się zasnąć dopiero koło 3 nad ranem. Mimo to nie spałam długo, obudziłam się o 5:40. Dalsze próby zaśnięcia były nieudane. Założyłam cienki niebieski szlafrok, sięgający do kolan i wyszłam na balkon. Usiadłam na krześle i wpatrywałam się we wschodzące słońce i budzące się miasto. Ulice powoli stawały się tłoczne. Lampki na wieży Eiffla zgasły. Zobaczyłam Jack'a w oknie więc postanowiłam wrócić do środka. Włosy związałam w kitkę i założyłam to. Postanowiłam zejść na dół i coś zjeść. Rodzice już tam byli. Nie rozumiem jak można wstawać tak wcześnie bez potrzeby. Wzięłam talerz ze śniadaniem i usiadłam przy jednym z pustych stolików. Zaczęłam powoli jeść. Po pewnym czasie do stołu dosiedli się też chłopaki aż wreszcie zobaczyłam, że Jack idzie.
- Hej - przywitał się z wszystkimi, ale dlaczego usiadł obok mnie?
- Cześć - odpowiedzieli chłopaki chórem. Ja jednak milczałam. Szybko dokończyłam jedzenie i wstałam od stołu kierują się do pokoju.
- Kim! Zaczekaj! - krzyknął Jack i stanął obok mnie.
- Jack zostaw mnie w spokoju. - powiedziałam przyśpieszając.
- Nie dopóki nie dasz mi wyjaśnić. Wybaczysz mi, czy też nie ale prawdę powinnaś znać.
- To ty potrafisz mówić prawdę - warknęłam i weszłam do pokoju. Włączyłam sobie muzykę na laptopie i usiadłam na kanapie. Najlepiej mi się myśli przy muzyce. Nie długo musiałam czekać, aż usłyszałam pukanie do drzwi. To pewnie Jack więc nie otwierałam, aż powtórzyło się to nie wiem który raz. Za drzwiami stała osoba której bym się najmniej spodziewała, a właściwie w ogóle bym się jej nie spodziewała.
- Co ty tu robisz? - zapytam, zdziwiona widokiem...
Gotowe!
Założyłam trzeciego bloga oto link.
Historia jest o wampirach jeśli ktoś nie lubi takich opowiadań, to nie zmuszam.
Super :*
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny! <3
ale ta kim to histeryczka! "łeeee, jestem taka głupia!! nie dam nikomu wyjaśniać, tylko zamknę się w sobie!" wkurwiające.
OdpowiedzUsuńa oni pewnie grali jakąś sztukę
a do pokoju weszła ruda!
haha! ja taki detektyw xD
no panie, pisz pan rozdział, bo chcę być taki Holmes'em xD
Świetny rozdział! :)
OdpowiedzUsuńCzekam na nowy! :)