21 stycznia 2014

Rozdział 1

Pierwszy rozdział, życzę miłego czytania.
                                                                                  

 Do kolacji zostało 1,5 h. Weszłam do wanny i wzięłam kąpiel ze wszystkimi olejkami jakie miałam. Umyłam włosy i zawinęłam je w ręcznik i założyłam wcześniej przygotowane ubrania. Włosy lekko podkręciłam i spuściłam na ramiona. Oczy pomalowałam tak,a usta jak zawsze musnęłam błyszczykiem malinowym. Stanęłam przed lustrem i dokonałam ostatnich poprawek, jak już stwierdziłam, że jestem gotowa wzięłam torebkę i włożyłam do niej komórkę i błyszczyk. Zeszłam na dół i zobaczyłam mamę, była ubrana w to. Nic nie mówiąc wyszłyśmy na zewnątrz i wsiadłyśmy do mojego samochodu. Ja kierowała, ponieważ mama się bała. Gdy tata zginął w wypadku, ona kierowała. Od tamtej pory ani razy nie usiadła za kierownicą. Dotarłyśmy na miejsce po kilku minutach. Wysiadłam z samochodu podobnie jak mama i weszłyśmy do budynku. To był jeden z najlepszych lokali w mieście. Mama zauważyła znajomą i do niej podeszła, a ja zaraz za nią.
- Witaj Kim, bardzo mi przykro z powodu twojego taty. Poznaj Jack'a, Kai'a i Alexa. - powiedziała pani Brewer, przedstawiając mi każdego z jej synów po kolei. Pierwszym był przystojny brunet ubrany w białą koszulę, czarny garnitur, ciemne jeansy i skate'y. Drugi był wysokim blondynem o długich włosach, a trzeci to 13 letni chłopczyk. Usiadłam przy stole. Po mojej prawej stronie usiadł Jack, a po lewej Kai. Mama siedziała obok swojej znajomej i jej męża. Alex usiadł obok Taty. Rodzice cały czas rozmawiali i świetnie się ze sobą dogadywali. Ja za to wręcz przeciwnie, siedziałam na swoim miejscu i przypatrywałam się panu Brewer'owi. Był podobny do mojego taty. Miał te same oczy i włosy.
- Co tam u ciebie Kim? - zapytał Kai, który wyrwał mnie z transu.
- Jakoś leci. - odpowiedziałam, przekierowując wzrok na niego. Nie byłam co do niego pozytywnie nastawiona. Mój zmysł mi podpowiadał, żeby mu za bardzo nie ufać. Słuchając go jeszcze nigdy się nie zawiodłam. Widząc moją niechęć do niego w moich oczach, już nic nie mówił. Odwrócił wzrok na swoją mamę. Kelner przyniósł nam dania, lazania z warzywami i kurczakiem. Moje ulubione danie. Zawartość każdego talerza szybko zniknęła. Po "udanej" (dla niektórych) kolacji, moja mama postanowiła, że jeszcze na chwilę, wstąpimy do domu Brewer'ów. Mieszkali kilka domów od nas. Weszliśmy do dużego domu. Na wejściu był piękny i duży salon. Rodzice oczywiście poszli gdzie indziej, a ja zostałam sama z Jack'iem i Alex'em. Kai też gdzieś powędrował. Zaraz potem 13 latek też.
- Wydajesz się być... zamknięta w sobie. - zaczął Jack, który siedział na kanapie obok mnie.
- Skąd te podejrzenia? - zapytałam.
- Przez cały wieczór z nikim nie rozmawiałaś.
- A z kim i o czym miałam rozmawiać?
- Chociażby ze mną. Cieszysz się na wycieczkę? - zapytał i się uśmiechnął ukazując szereg białych zębów.
- Szczerze nie za bardzo. - powiedziałam i odwzajemniłam uśmiech - Nie lubię podróżować.
- Ale to Paryż miasto miłości, może znajdziesz kogoś na całe życie.
- Może, a może, będę tylko kilkudniową zabawką. Wiem o tobie co nieco.
- Tak, niby co?
- Jesteś szkolnym podrywaczem i nim włożyłam tę sukienkę nie zwracałeś na mnie uwagi.
- Tak jakoś wyszło, ale nie znasz mnie więc, dlaczego mnie tak negatywnie oceniasz?
- Nie oceniam cię, mówię, co o tobie słyszę. Nie oceniam ludzi po okładce.
- To może się poznamy... Jestem Jack. - powiedział i szeroko się uśmiechnął wyciągając rękę w moją stronę.
- Kim. - powiedziałam z równie dużym uśmiechem co jego i uścisnęłam jego dłoń. W tym momencie do pomieszczenia weszła moja mama i oznajmiła, że wracamy już do domu. pożegnałam się z Jack'iem i wróciłyśmy do domu.
- Jak się podobała kolacja? - zapytała mama jak tylko weszłyśmy do domu.
- Może być.
- Widziałam, że dogadujesz się z Jack'iem.
- Tak, nawet.
- Idź już spać. Idziesz jutro do szkoły? - zapytała.
- Trzy dni przed wakacjami? Opłaca się?
- Jak chcesz. - powiedziała i zniknęła za drzwiami łazienki. Poszłam do swojego pokoju i chwyciłam do rąk piżamę. Weszłam do łazienki i wzięłam prysznic. Czysta położyłam się do łóżka i zasnęłam.
***
 Obudziłam się i spojrzałam na zegarek. Była 6:00. Nie chciało mi się spać, a ja zazwyczaj późno wstaję. Postanowiłam iść do szkoły, teraz już lekcję są luźne i pewnie będziemy oglądać filmy, albo nauczyciele zabiorą nas na jakieś spacery. Nie będę się nudzić w domu. Wstałam dość energicznie z łóżka i powędrowałam do łazienki. Odświeżyłam się kilku minutowym prysznicem i włożyłam to. Włosy spięłam w wysokiego kucyka, a usta musnęłam błyszczykiem malinowy, tak jak zawsze. Uznałam, że jestem gotowa, więc zeszłam na dół. W kuchni zastałam mamę.
- Jednak idziesz. - powiedział i postawiła mi przed nosem śniadanie. Znała mnie na tyle, że zdołał to przewidzieć i zrobiła mi śniadanie. Szybko zjadałam tosty z serem i wyszłam z domu. Maszerowałam żwawym krokiem w kierunku szkoły. Doszłam po kilku minutach. Podeszłam do swojej szafki, gdzie zazwyczaj spotykałam Grace, ale tym razem był tam Jack. 
- Hej - przywitał się z pogodnym uśmiechem.
- Cześć. - odparłam i otworzyłam szafkę. Czułam jak na mnie cały czas patrzy przez co się trochę speszyłam i upuściłam książkę. 
- Proszę. - powiedział i podał i lekturę. Wzięłam ją od niego i z powrotem położyłam na swoje miejsce. Zamknęłam szafkę i poszłam w kierunku klasy. Jack ruszył za mną, w czasie drogi chciał mnie złapać za rękę.
- Dobra posłuchaj - przerwałam mu zatrzymując się - Mieliśmy być przyjaciółmi, ale ty chyba tak nie potrafisz.
- Ja tylko chciałem... Przepraszam, poczekam, aż będziesz gotowa. - uśmiechnął się i podszedł pod drzwi sali nr 12. 
- Kim! Widziałam to, ty chyba nic nie... - zaczęłam Grace, która do mnie podbiegła jak tylko Jack ode mnie odszedł. Stanęła na przeciwko mnie i zaczęła swoją paplaninę, którą szybko przerwałam.
- Nic mnie z nim nie łączy, to tylko znajomy. Wiem, że jesteś uczulona na chłopaków jego typu, ale sama potrafię o siebie zadbać. Możesz, przestać tak panikować.
- Sorry. Ale wiesz jaki on jest, nic dobrego cię od jego strony nie spotka. - powiedziała i odeszła ode mnie zła. "Świetnie pokłóciłam się z przyjaciółką, ale ona chyba ma rację. Nie będę go oceniać tak szybko, dam mu szansę, ale niech nie liczy na zbyt wiele"-pomyślałam. Pojawił się nauczyciel i oznajmił, że zamiast lekcji idziemy na spacer do lasu. Wszyscy byli uradowani i od razu wybiegli na zewnątrz. Las był niedaleko szkoły, więc już po kilku minutach byliśmy w otoczeniu miliona drzew. Las o tej porze roku wyglądał świetnie. Zielone drzewa, po których skakały rude, puchate wiewiórki. Co jakiś czas było widać przebiegające sarenki. Naszej wycieczce towarzyszyła miła piosenka wykonywana przez najpopularniejszy zespół świata-ptaki. Szłam podziwiając uroki tego lasu, gdy nagle ktoś złapał mnie w pasie.
- Zgadnij kto. - powiedział Jack zdradzając się od razu.
- Miałam nadzieję, że zrozumiałeś. - powiedziałam, a on dorównał mi kroku. 
- Co miałem zrozumieć?
- Nie jestem zainteresowana.
- Jeszcze. Jak tylko mnie lepiej poznasz nie będziesz mogła się ode mnie odkleić. - uśmiechnął się cwaniacko. 
- Wiesz, ty to jednak jesteś uparty, zawsze myślała, ze nie przejmujesz się jak dziewczyna ci odmawia, bo i tak znajdziesz nową, ale jak się uczepisz...
- Zazwyczaj dziewczyny mi nie odmawiały i to w tobie najbardziej lubię. Jesteś inna niż wszystkie.
- Bo jestem dla ciebie wyzwaniem. Widzę to, jak już ci się uda rzucisz mnie jak wszystkie. - powiedział. Zdziwiony staną w miejscu,a ja szłam dalej. Po kilku sekundach znowu mnie dogonił. 
- Wiesz masz rację. Bawiłem się dziewczynami i jeśli chcesz możemy zacząć od przyjaźni - powiedział i się uśmiechnął. Odwzajemniłam jego gest.
                                                                                                       

No i skończyłam pierwszy rozdział.
Trochę dużo linków, ale jakoś tak wyszło. 
Pierwszy rozdział dla mojej BFF, Wikandy.

4 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. OHOHOHO DLA MNIE SPESZYL BARDZO!
    Ej, mam nadzieję, że wymyśliłaś co ma się dziać dalej =D np...
    Będą się pieprzyć w krzaczkach! hahahahahha, serio.
    i masz trochę powtórzeń, ale jest spoko =))
    A ten wygląd mnie przeraża xDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będą się pieprzyć i przestań to pisać za każdym razem, jak na razie to wiem co będzie dalej.

      Usuń
  3. Boski Rozdział; ***
    Niech Kimcia umie karate i ma czarny pas 3 stopnia i niech jezdzi na deskorolce; ****
    Plose plose plose plose bardzo PROSZĘ; ****
    Czekam na nastepny;333
    Kocham Julka <333

    OdpowiedzUsuń